Co to jest Wifi Tribe i skąd się tu wzięłam?

Jest to pytanie, które słyszę dosyć często 😉 Moja historia jest pewnie jedną z wielu podobnych i nie poruszy serc, ale akurat organizacja Wifi Tribe nie jest zbyt dobrze znana w Polsce, dlatego postanowiłam przedstawić ją w trochę bliższym świetle. Być może uda mi się też kogoś zainspirować do porzucenia trybu 9-17 w pracy stacjonarnej i rozważenia alternatywnych rozwiązań.

W momencie, gdy postanowiłam odejść z pracy w biurze, tak naprawdę nie miałam kompletnie pomysłu na siebie, nie wiedziałam gdzie i w jakim charakterze chciałabym pracować. Zastanawiałam się, co zrobić dalej i wtedy wpadłam na pomysł – zamiast szukać idealnego stanowiska, sama je stworzę. W moim zawodzie bycie freelancerem jest czymś powszechnym, więc było to w miarę proste rozwiązanie. Wiedziałam też na pewno, że nie chce siedzieć całymi dniami w kapciach na kanapie. Po co siedzieć w domu, jak można leżeć w hamaku, pod palmami – pomyślałam wtedy. „Przecież dużo freelancerów pracuje z Tajlandii czy innych ciepłych krajów” – olśniło mnie. Szybka kalkulacja kosztów i research w Internecie – dam radę. Ale cały czas bałam się samotności, zagrożeń czyhających na samotnie podróżującą dziewczynę. Wiem, wiem – to jest do zrobienia. Znam wiele dziewczyn, które tak żyją, i nic im się nie dzieje, ale ja nie czułam się gotowa na taki krok.

Wtedy dowiedziałam się o istnieniu grup coworkingowych, zrzeszających osoby pracujące zdalnie i łączące pracę z podróżowaniem. Jedną z takich organizacji jest Wifi Tribe, która od razu wzbudziła moje zainteresowanie (czemu? Spójrzcie tylko na ich stronę). Ideą grupy jest coliving & coworking, czyli wspólne mieszkanie i pracowanie w różnych lokalizacjach, jednej za drugą. Członkowie wspólnoty, w grupach ok. 20-osobowych podróżują po całym świecie, zatrzymując się w poszczególnych krajach na 4-6 tygodni, wynajmując wspólnie dom(y) lub mieszkania. W tym roku celem było aż 26 krajów na pięciu kontynentach. Nie oznacza to jednak zobowiązania do uczestnictwa non-stop, wręcz przeciwnie – można dołączyć na jeden wyjazd (chapter) lub dowolną ich liczbę, nie muszą być po kolei. Chodzi o to, by można było dołączyć w dogodnym dla siebie momencie i w wybranym miejscu, gdzie na pewno będą na ciebie czekać znajome, przyjazne twarze.

Do Wifi Tribe nie może jednak dołączyć każdy. Założyciele i osoby zatrudnione (będące też członkami) przywiązują dużą wagę do selekcji nowych członków. W procesie rekrutacji pracownicy dokładnie sprawdzają, czy dany kandydat nadaje na tych samych falach i czy wyznaje wartości, które z założenia przyświecają grupie, a są to:

Koleżeństwo – wspieramy się w życiu codziennym i zawodowym, pomagamy i kibicujemy sobie nawzajem.

Szacunek – Do wszystkich odnosimy się z szacunkiem. Traktowanie innych w sposób chamski, niegrzeczny czy uwłaczający nie jest akceptowane – historia zna przypadki usunięcia z grupy za takie zachowania.

Pokora – W grupie nie ma miejsca na przerośnięte ego i wywyższanie się. Prawdziwą oznaką dojrzałości jest uznanie swojej wartości, jednocześnie podziwiając wartość drugiego człowieka.

Ciekawość świata i chęć rozwoju – Chcemy doświadczać, tworzyć i odkrywać nowe rzeczy. Dzielimy się wiedzą, a chętne osoby prowadzą sesje skillshare na wybrany przez siebie temat.

Pasja – Czerpiemy z życia garściami i cieszymy się każdym dniem! Przestrzeganie tej reguły jest czymś naturalnym dla większości podróżników.

Integracja – Nikogo nie wyłączamy, nie ma podziału na podgrupy tych fajnych i mniej fajnych (ani na żadnym innym tle). Wszyscy uczestnicy, jeśli chcą, mają możliwość brania udziału we wszystkich wycieczkach, zajęciach, wyjściach, itp. Jeśli tylko nie chcą – nie ma przymusu.

Wspomniane wyżej sesje skillshare to nic innego, jak krótkie szkolenia lub treningi związane z pracą, szeroko pojętą strefą biznesową, zainteresowaniami, sportem i rozrywką – co kto umie i czym chce się podzielić z innymi. Może to być lekcja Bachaty, języka hiszpańskiego, podstaw blogowania, sztuki narracji, obróbki zdjęć, sztuk walki, a nawet regulacji brwi. To tylko kilka przykładów z sesji, które moje koledzy i koleżanki przeprowadzili z własnej woli i zupełnie za darmo, w czasie wolnym.

Etyka i kultura pracy oraz wspieranie samorozwoju są niezwykle ważne, ale najważniejszy jest czas WOLNY. Właśnie wtedy doświadcza się sens tej społeczności, która w bardzo krótkim czasie staje się bliska jak rodzina. Staramy się maksymalnie wykorzystać czas, który spędzamy w danym kraju, by poznać miejscową kulturę, zwyczaje i smaki, a tym samym zbliżyć się do siebie nawzajem podczas wspólnych wycieczek i przygód. Choć z wyjazdu na wyjazd skład ekipy będzie się różnił, to wszyscy pozostają ze sobą w kontakcie za pośrednictwem komunikatora Slack. To nie tylko świetna sieć kontaktów networkingowych, ale też miejsce prywatnych rozmów między znajomymi.

Wifi Tribe to naprawdę świetnie zorganizowana i fajna społeczność, która daje poczucie przynależności osobom przebywającym tysiące kilometrów od domu, a ponadto sprawia, że nie można doczekać się kolejnego wspólnego wyjazdu.

P.S. Przed opublikowaniem tego posta przeczytałam go dokładnie i odniosłam wrażenie, że brzmi to trochę jakbym opisywała jakąś sektę 😉 Dlatego na koniec zaznaczę, że Wifi Tribe jest firmą działającą legalnie na zasadach biura podróży i nigdy niczego od ciebie „nie chce” poza z góry określonymi kosztami wyjazdów i jednorazową opłatą za członkostwo. Przynależność do grupy jest dobrowolna, w każdym momencie można z niej zrezygnować. Poza tym, Wifi Tribe ma bardzo uczciwe zasady dotyczące rezygnacji i zmian rezerwacji wyjazdów, więc nie ma mowy o żadnym naciąganiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *